Alberobello – we włoskim miasteczku… smerfów?

napisała Marcelina
Będąc w Alberobello nie sposób uniknąć skojarzenia ze znaną z dobranocki wioską Smerfów. Fani Hobbita też pewnie znajdą jakieś podobieństwa. Miasteczko położone w prowincji Apulia (wł. Puglia), a ściślej jego stara część, zabudowane jest charakterystycznymi stożkowatymi domkami z kamiennymi dachami zwanymi trulli. Dzięki tanim lotom z Katowic do stolicy regionu – Bari, możliwość ich zobaczenia stała się w zasięgu ręki i portfela. Obecnie możesz tam dolecieć bezpośrednio i tanio także z Warszawy Okęcia.

Kiedy jechać do Alberobello?

W Apulii byłam w październiku i pogoda była wtedy w sam raz na jej odkrywanie. Było jeszcze wystarczająco ciepło na wygrzanie się na plaży i naładowanie akumulatorów na przetrwanie polskiej zimy, a jednocześnie podczas zwiedzania głowy nie zaprzątały poszukiwania kawałka cienia. Z tego samego powodu myślę, że miesiące wiosenne są również idealne na taki włoski getaway.

Na jak długo jechać?

Na zwiedzenie Alberobello wystarczy poświęcić jeden dzień przebywając w tym regionie. Polecam zrobić to tak, jak ja z moimi dwiema koleżankami – przylatując tu na przedłużony weekend lub dowolne 4 dni z bazą w Bari, po jednym dniu przeznaczając na wycieczki z Bari pociągiem do Polignano a Mare (o którym w osobnym poście) i do Alberobello właśnie.

Do Alberobello udałyśmy się pociągiem z Bari, co zajęło nam około dwóch godzin.
Pociąg zatrzymywał się po drodze we wszystkich mniejszych miejscowościach. W jednej z nich wsiadła przesympatyczna grupa nastolatków, dla których jako Polki stanowiłyśmy małą sensację i szybko zaczęliśmy sobie rozmawiać. Towarzystwo było bardzo zabawne, więc fajnie było z nimi pogadać i pośmiać się, a zanim wysiedli, dwójka z nich – Antonella i Marco, zażyczyli sobie z nami pamiątkowe fotki, co zresztą było bardzo miłe 🙂 Dostałyśmy od nich powtórzone trzy razy wskazówki, na której stacji mamy wysiąść i zaproszenie do następnego spotkania w Apulii.
train-pociąg
Dojście do zabytkowej, wpisanej na listę UNESCO części, zajęło nam z dworca około 15 minut. Turystów było tam całkiem sporo, więc podejrzewam, że w środku sezonu zwiedzanie i możliwość zrobienia ładnych “bezludnych” zdjęć jest ograniczona. Nam jednak udało się znaleźć nawet takie uliczki, w których nie było nikogo.
Uwaga! Przy zwiedzaniu i fotografowaniu należy uważać i nie wchodzić do domków, które nie wyglądają jak typowe sklepiki z pamiątkami. W części z nich mieszkają wciąż prywatne osoby, które z wiadomych względów by sobie tego nie życzyły.

Dachy domków trulli oglądane z odpowiedniej wysokości przypominały mi kopce kretów.

Podczas spacerowania w wąskich uliczkach pomiędzy trulli pogoda ze słonecznej zmieniła się w mgnieniu oka w burzę. Zdążyłyśmy się jednak schować w kawiarni i wypić pyszną kawę. Deszcz bardzo szybko minął, na niebie pojawiła się tęcza i już po chwili zrobiło się słonecznie, tak jakby żadnej burzy nie było. Do tego turystów od razu jakby mniej, co tylko uprzyjemniło nam przechadzanie się po miasteczku.
Polecam ująć Alberobello w planie wycieczki do Apulii, bo to takiej architektury nie znajdziecie nigdzie indziej. Miasteczko naprawdę nas urzekło.
0 komentarz
0

POWIĄZANE POSTY

Zostaw Komentarz